SZTUKI WIZUALNE
– wystawa fotografii Kingi Eliasz pt.: Horyzont
JAZZ NA EKRANIE
– prezentacja filmu dokumentalnego pt.: „Po Katastrofie”, który
powstał m.in. w czasie koncertów festiwalowych w wykonaniu Eljazz
Big – Band pd. Józefa Eliasza, poświęconych twórczości polskiego
kompozytora: Krzysztofa Komedy.
Pokaz filmu
dokumentalnego „Po katastrofie”
("After the Catastrophe")
Film powstał podczas koncertów Eljazz Big Bandu pod dyrekcją Józefa
Eliasza, poświęconych muzyce Komedy. Tytułowy utwór – „Po
katastrofie – Warszawa 1943” – inspirowany wierszem „Campo di Fiori”
Czesława Miłosza, prowadzi widza przez muzyczną refleksję nad traumą
wojenną, pamięcią i nadzieją. Dokument, oprócz fragmentów koncertów,
zawiera wypowiedzi artystów i świadectwa ich osobistych relacji z
twórczością Komedy. To hołd złożony kompozytorowi, który potrafił
połączyć poezję z jazzem i stworzyć dzieło o uniwersalnym, głęboko
humanistycznym wymiarze.
Tytułowy utwór
Krzysztofa Komedy, „Po katastrofie”, po raz pierwszy pojawił się w
1967 roku na płycie noszącej tytuł: „Meine Süße Europäische Heimat”
(„Moja słodka Europejska Ojczyzna”). Inspiracją do skomponowania
utworu „Nach der Katastrophe – Warschau 1943” („Po katastrofie –
Warszawa 1943”) stał się wiersz „ Campo di Fiori” polskiego poety
Czesława Miłosza, którego twórczość w Polsce jeszcze do 1980 roku
była objęta cenzurą.
Rzecz znamienna, że
sam kompozytor ocenił wspomniany album jako swoje „najpiękniejsze i
najważniejsze muzyczne dzieło”. [1] Komeda połączył tu ze sobą dwie
dziedziny sztuki: muzykę i poezję. Wykorzystał zresztą wiersze
polskich poetów, którzy „przeszli przez cierpienia wojny, getta,
obozów koncentracyjnych, więzienia i emigracji, którzy zginęli,
zostali rozstrzelani, zamęczeni na śmierć (…). Ale to też są poeci,
którym Polska zawdzięcza ów nieskończenie bogaty, zaczarowany
krajobraz poetycki niemający w XX wieku nigdzie na świecie swojego
odpowiednika (…).” [2]
Tak doszła do głosu
w twórczości Komedy dramatyczna historia Polski i narodu polskiego,
stając się jednocześnie wyrazem wartości uniwersalnych w historii
ludzkości, gdzie wolność zawsze jest nadzieją i marzeniem. „PO
KATASTROFIE” skłania więc słuchacza do refleksji nad światem, w
którym żyjemy, i do ufności, że nigdy nie zostanie on wypełniony
wyłącznie strachem i przemocą. A także do wiary, że sama muzyka
będzie w nim zdolna zawsze wzruszać i przynosić radość.
Józef Eliasz
[1] M.Kozłowska, Muzyka
sceniczna Krzysztofa Komedy, Biblioteka Narodowa – Archiwum
Jazzu Polskiego, Fundacja Wytwórnia, 2013.
[2] Joachim
Ernst Berendt, producent płyty pt.: Meine Süße Europäische Heimat –
Electrola- Columbia SMC 74432, „Jazz Forum” 1989/2, s.19, [za:]
„Muzyka sceniczna Krzysztofa Komedy”, Biblioteka Narodowa – Archiwum
Jazzu Polskiego, Fundacja Wytwórnia, 2013.
SZTUKI WIZUALNE
– wystawa fotografii Kingi Eliasz pt.: Horyzont
Kinga Eliasz,
„Horyzont”
Cykl fotograficzny powstały jako wizualna interpretacja muzyki
Krzysztofa Komedy. Zaczęty od okładki płyty After the Catastrophe (Eljazz
Big Band, 2017), rozwinął się w niezależną opowieść o pamięci i
odnowie. Morze – fotografowane w tym samym miejscu, o różnych porach
– staje się metaforą granicy między ciszą a dźwiękiem, lękiem a
nadzieją. Oś kompozycji tworzy linia horyzontu: raz ostra, raz
rozpływająca się we mgle. Dzieli i łączy jednocześnie, prowadząc
dialog jasnych i ciemnych tonów. „Horyzont” wpisuje się w długą
historię pejzażu – od romantycznych doświadczeń wzniosłości po
współczesny minimalizm – lecz jest przede wszystkim praktyką
słuchania obrazu. Fotografie nie zamykają znaczeń: zapraszają do
osobistej medytacji nad tym, co trwa i co się rozpada. To wystawa o
poszukiwaniu sensu „po katastrofie” i o miejscu, w którym przeszłość
styka się z przyszłością.
Po katastrofie –
Między rozpadem a odnową
Pejzaż – krótka
historia napięcia między „światem” a „ja”
Pejzaż w sztukach
wizualnych od zawsze był czymś więcej niż widokiem.
W XVII w. Holendrzy
umacniali nim tożsamość i nowy porządek świata.
Klasycyści pokroju
Claude’a Lorraina nadawali naturze formę idealną – pejzaż stawał się
teatrem harmonii.
Romantycy
(Friedrich, Turner) przesunęli akcent na doświadczenie wewnętrzne:
mgła, bezkres i światło stały się językiem melancholii, wzniosłości
i lęku.
Impresjonizm
rozpuścił formy w świetle czasu, a XX wiek rozbił pejzaż na idee: od
minimalnych „horyzontów” koloru (abstrakcja) po konceptualne
spojrzenia fotografii (New Topographics) i ascetyczne morza
Hiroshiego Sugimoto, w których linia horyzontu jest granicą i
obietnicą zarazem.
Wspólny mianownik?
Pejzaż zawsze mówi o relacji człowieka ze światem – o tym, co
widzimy i co w tym widoku projektujemy.
„Horyzont” Kingi
Eliasz – pejzaż po przejściu przez dźwięk
Cykl „Horyzont”
wyrasta z muzyki Krzysztofa Komedy i z historii projektu
wydawniczego Stowarzyszenia Artystycznego Eljazz „After the
Catastrophe”: od okładki płyty Eljazz Big Bandu (2017) po
samodzielną wypowiedź wizualną.
To fotografia morska
oglądana jak partytura – z pauzami, napięciami, powrotami tematu.
Morze nie jest tłem:
jest bohaterem i świadkiem, krajobrazem o pamięci starszej niż
ludzka. Fotografie dokumentalne (to samo miejsce, w różnych porach),
ale efekt jest medytacyjny – zamiast opisu miejsca dostajemy
przestrzeń znaczeń.
Osią kompozycyjną
jest linia horyzontu: czasem
ostra, czasem rozmyta jak po długim wybrzmieniu akordu. To
jednocześnie podział i połączenie.
Dwie strefy obrazu –
„góra” i „dół”, jasność i ciemność – prowadzą ze sobą dialog, jak
barwy polskiej flagi, jak dwie frazy muzyczne: lęk i nadzieja, cisza
i dźwięk. Ten formalny minimalizm uruchamia bogate pole emocji.
Horyzont staje się
„strefą niepewności”: punktem widzenia i… zwątpienia. Tam przecinają
się pamięć i zapomnienie, realność i wyobraźnia, przeszłość
katastrofy i przyszłość odnowy.
Horyzont to linia
między dwoma żywiołami – powietrzem i wodą. Stanowi
zmienną linię, czasami niewidoczną ale i tak wiemy , że się tam
znajduje i dzieli powierzchnię na dwie równe części, symetryczne na
abstrakcyjne obszary.
Fotografie cechuje
minimalizm kompozycyjny w monochromatycznym ujęciu.
Chociaż wszystkie zdjęcia są skomponowane w ten sam
sposób, horyzont nigdy nie wygląda dokładnie tak samo. Powtarzalność
podkreśla wyjątkowość każdego spotkania morza i nieba w danym
momencie, co czyni cykl jednocześnie uniwersalnym i szczególnym.
Muzyka
Komeda, choć
biograficznie nie „morski”, rezonuje tu z wodą i przestrzenią
otwartą – jak w „Nożu w wodzie”. Szczególnie ważny jest „Po
katastrofie”, inspirowany poezją Czesława Miłosza. Dźwięk staje się
przewodnikiem po obrazach: ucho podpowiada oku, kiedy zatrzymać
kadr, a kiedy pozwolić mu się oddalić. Dzięki temu „Horyzont” jest
wizualnym odpowiednikiem słuchania – praktyką skupienia, próbą
odzyskania ciszy, w której można usłyszeć siebie.
Po co dziś
pejzaż?
Po doświadczeniu
pęknięć ostatnich lat pejzaż wraca jako język uzdrawiania. W
tradycji romantycznej był miejscem wzniosłości; dziś – miejscem
równowagi, choć nie prostego ukojenia. Fotografie nie „zamykają”
znaczeń – zostawiają przestrzeń dla widza. Każdy może odnaleźć swój
własny „po katastrofie” i swój własny horyzont: linię, na której to,
co było, styka się z tym, co może się wydarzyć.
Między rozpadem a odnową.
Chciałam, żeby ta wystawa była przestrzenią otwartą. Żeby każdy mógł
w niej odnaleźć swój własny „po katastrofie”. I swój własny
horyzont.

